Jeśli natrafimy na ranne zwierze podczas naszych spacerów lub wypraw, to dobrze wiedzieć, co zrobić, aby pomóc a jednocześnie nie narażać zwierzęcia na dodatkowy szok.

Po pierwsze: reakcja.
Jeśli czujemy się na tyle pewnie, by podejść do przestrasznego, zmęczonego, często głodnego, czy zmarzniętego zwierzęcia i założyć mu smycz, to połowa drogi za nami. Nie zachęcamy, by robić to, bez doświadczenia, bo to zwierzę, które może nas zaatakować. Innym pomysłem, jest próba zamknięcia zwierzaka w klatce. Jeśli mamy do dyspozycji garaż lub ogrodzone miejsce – to również dobry pomysł. Bardzo często, gdy dajemy znać organizacjom prozwierzęcym o tym, że na danym terenie biega np. pies, odmawiają oni podjęcia interwencji, jeśli zwierzę nie jest odłowione. Każda forma zabezpieczenia zgubionego zwierzaka, pozwoli mu szybciej trafić do odpowiednich służb. Często wystarczy odrobina jedzenia. Dodatkowo, złapanie pozwala sprawdzić, czy zwierzę ma np. obrożę z numerem kontaktowym.

Po drugie: identyfikacja.
Standardem w przypadku hodowli oraz w przypadku zwierząt schroniskowych, jest oznaczanie. Chipy, tatuaże, czy nawet właśnie obroża z numerem – każda forma jest dobra, chociaż lekarze weterynarii na ogół zalecają właśnie chipowanie. Tatuaż może zniknąć w gęstwinie futra, obroża może się zerwać. Chip, wprowadzony pod skórę, jest łatwy w sprawdzeniu i nawet niektóre urzędy miejskie, straże miejskie czy policja mają na wyposażeniu czytniki. Bardzo ważne jest to, by chip był zarejestrowany w odpowiedniej bazie danych.

Po trzecie: informacje.
Doskonałym kanałem, który pozwala na szybką reakcję, są social media. Bardzo często to tam pojawiają się informacje, że ktoś zgubił zwierzaka, czy też, że ktoś go znalazł. Warto wówczas napisać post, ustawić status jako publiczny, by ułatwić udostępnianie. Można pisać do różnego rodzaju stron i fanpejdży lokalnych, gminnych, do stron typu Spotted, czy stron z lokalnymi ogłoszeniami. Można także odezwać się do schronisk. Obowiązkiem gmin jest władz jest dbanie o bezpańskie zwierzęta, więc nie ma w osobach prywatnych powodu do stresu, że to my zostaniemy obarczeni kosztami oddania zguby do instytucji: schronisk czy fundacji prozwierzęcych. Dlatego w momencie, gdy uda nam się zabezpieczyć zaginione zwierzę, warto kontaktować się z odpowiednim referatem urzędu miasta czy gminy.

W przypadku zwierząt rannych, należy dostarczyć je pod opiekę lekarzy weterynarii.

Paradoksalnie, odławianie psów i kotów jest najpopularniejsze, więc jesteśmy do tego – o tyle, o ile – przyzwyczajeni. Warto pamietać, że pomoc zwierzęciu, ułatwi mu powrót do domu, a wezwanie pracowników schroniska, wbrew obiegowej opinii, jest lepsze, niż skazanie zwierzaka na tułaczkę, głód, ryzyko potrącenia przez samochód.

Podobnie sprawa wygląda w przypadku zwierząt mniej popularnych. Tu lepiej kontaktować się z profesjonalistami, którzy są doświadczeni w odławianiu zagubiony węży, czy pająków.

Apelujemy, by pomagać zwierzakom w potrzebie.