Psia choroba lokomocyjna
Pies w podróży to coś zupełnie normalnego. W samochodach, w pociągach, nawet w samolotach. Właściciele są mocno do swoich pupili przywiązani, zatem nie ma się co dziwić, że pragną z nimi dzielić także czas podczas wakacji.
I szczęściarzem jest ten, którego psiak nie ma choroby lokomocyjnej. Bo tak, jak nam – zdarza się czuć podczas podróży źle – tak samo psom. One też cierpią na nudności, wymiotują, źle znoszą drogę. My mamy osławiony i stosowany od kilku pokoleń aviomarin. A psy?
Psy znacznie częściej chorują na tę dolegliwość, niż na przykład koty. I podobnie jak w przypadku ludzi – główną przyczyną jest dysfunkcja błędnika. Podobne są także objawy, ale my na ogół czujemy nudności i wymiotujemy, a psy do tego okrutnie się ślinią. I podobnie jak w przypadku ludzi – z wiekiem wzrasta szansa, że się z tego problemu po prostu wyrośnie.
Po czym rozpoznać chorobę lokomocyjną? Wzmożone ziewanie, ziajanie, ślinienie się, wymioty. To główne objawy. Najprościej radzić sobie z nimi przy pomocy lekkiej głodówki. Przed długą podróżą na 12 godzin należy odstawić jedzenie, a na 2 godziny przed – także i wodę. Natomiast nie ma się co oszukiwać – może to nie pomóc. Wówczas należy zaopatrzyć się u lekarza weterynarii w leki przeciwwymiotne i dokładnie stosować się do jego zaleceń.
Choroba lokomocyjna na ogół pojawia się we wczesnych miesiącach życia szczeniaka. Nie ma na to wpływu rasa, płeć, ani to, czy jest psem „pracującym”, czy jedynie „poduszkowcem”. Bardzo często towarzyszy jej lęk przed podróżą, bo właśnie choroba sprawia, że pies zaczyna kojarzyć jeżdżenie samochodem z czymś niefajnym. W obu przypadkach powolne, acz systematyczne oswajanie zwierzaka – np. na krótkich dystansach – może stanowić bardzo dobrą i korzystną terapię, pozwalającą pozbyć się niektórych zachowań, bądź nawet wyeliminować je kompletnie.
To, co jest niewskazane, to okazywanie nadmiernego zainteresowania. Podobnie jak podczas burzy czy w sylwestrową noc, gdy zwierzaki są narażone na stres – zawsze odradzamy, by psa nadmiernie głaskać, brać na ręce, przytulać. Tego typu zachowania sprawiają, że zwierzę zamiast oswajać się, wyciszać – wpada w panikę. Zamiast „użalać się” – zadbaj więc o komfort zwierzęcia.
Oczywiście warto tu wspomnieć także o tym, że prawidłowy przewóz zwierząt także może wpłynąć na „poskromienie” choroby lokomocyjnej. Małe psy powinny być przewożone w transporterach, na tylnim siedzeniu. Duże – na odpowiednich karimatach, które amortyzują wstrząsy. W bagażniku owszem – ale tylko w samochodach typu kombi. Zwierzęta powinny być zabezpieczane pasami (np. odpowiednim pasem połączonym ze smyczą/obrożą). Zabrania się przewożenia psów na kolanach, na rękach, luzem. I dobrze jest również zwrócić uwagę na styl jazdy: bez gwałtownego ruszania i hamowania, bez ostrego wchodzenia w zakręty. Warto podczas wypadu przewidzieć kilka postojów.
Jeśli jednak to wszystko nie pomaga – odpowiednie preparaty weterynaryjne powinny rozwiązać problem. Najnowsze środki pozwalają na zachowanie 12-godzinnego efektu przeciwwymiotnego z jednoczesnym zachowaniem świadomości i koordynacji.