Zaczyna się niewinnie. Kupujesz mu karmę, podajesz, a on tego nie chce jeść. Krąży z coraz większą pogardą wokół miski. Podchodzisz. Wąchasz, czy czasem nie jest zepsute. Przechodzi Ci przez myśl, że może warto spróbować, bo przecież mięso szybko się psuje… ale nie. Ok. Może coś nie tak.

Przechodząc obok sklepu bierzesz kolejną karmę. Może tamta mu się znudziła? Tym razem niech będzie mokra, łosoś w galarecie, kurczaczek z warzywami… Niech ma!

Przychodzi. „Dej jeść, człowieku!” Jeszcze raz czyścisz miski, bo może poprzednim razem coś po prostu mu śmierdziało. Nakładasz. A on tego znowu nie chce jeść. Krąży wokół Ciebie, łasi się, sępi jak szalony. To co? Rozmrażasz kurczaka, robisz potrawkę z warzywami, podajesz na talerzyku z zastawy od teściowej, na specjalne okazje… A on znowu nie chce jeść! Kocie! Co z Tobą?!

Przede wszystkim zacznijmy od ustalenia najważniejszego: czy kot po prostu stracił apetyt, bo doskwiera mu choroba. Jeśli to jednorazowa akcja – jednodniowa głodówka nikomu nie zaszkodziła. Jeśli sprawa się przeciąga, a kot zaczyna gubić masę ciała, ma problemy z wypróżnianiem, jest osowiały, pogorszyła się jego sierść, a on sam unika kontaktu – wizyta u lekarza weterynarii jest koniecznością.

2-3 dni, podczas których kot przestaje jeść, są kluczowe. Dlaczego? Bo tak krótki czas wystarczy, by nieodwracalnie została uszkodzona wątroba zwierzęcia.

Z weterynaryjnego doświadczenia wiemy, że główną przyczyną braku apetytu jest zakłaczenie kulami włosowymi. Problem szczególnie często spotykany w przypadku kotów długowłosych. Kule zalegają w przewodzie pokarmowym, powodując zaparcia i wzdęcia. W lekkiej formie – wystarczy podanie odpowiedniej karmy oraz oleju parafinowego. Jedzenie trawy również pomaga. W skrajnych przypadkach – kot musi być poddany zabiegowi chirurgicznemu. Problemem często są również pasożyty – dlatego trzeba pamiętać o regularnym podawaniu leków.

Bardzo często problem baku apetytu jest zupełnie prowizoryczny. Po prostu koty to niejadki. Grymaszą, są wybredne. Wystarczy, że nie „spasuje” im zapach i już nie zjedzą. No tak po prostu jest.

Zwierzęta czują smak i zapach – ba, nawet dużo bardziej i intensywniej, niż my, ludzie. Mają konkretne upodobania smakowe. I tak: z jednej strony przyzwyczajają się do danej karmy i nagła zmiana na inną powoduje bunt, a z drugiej – w którymś momencie chcą czegoś nowego. I bądź tu człowieku mądry!

W obu przypadkach należy systematycznie i sukcesywnie wprowadzać nową karmę, zmieniając proporcje. Początkowo tylko dokładamy nowej do starej, potem pół na pół, by finalnie doprowadzić do tego, że w kociej misce jest tylko nowa karma. Metoda ta jest sprawdzona i należy ją stosować przy każdej zmianie karmy. Szczególnie wówczas, gdy zmiana ta podyktowana jest np. stanem zdrowia kota (karmy weterynaryjne, po sterylizacji/kastracji, light, odciążające organy, albo właśnie – odkłaczające). Co ważne: taka sukcesywna zmiana ma nie tylko charakter behawioralny, czyli przyzwyczajamy pupila do nowego, ale także pozwala dostosować układ trawienny. Nagła zmiana może spowodować wymioty, biegunki.

I na koniec: jeśli wykluczymy sprawy zdrowotne oraz typowe kocie zagrywki, warto sprawdzić jeszcze jeden „obszar”, który może spowodować niechęć do jedzenia. Jest on mocno związany ze sprawami behawioralnymi:

  • czy miska i miejsce, w którym kot je, jest czyste, nie zalegają resztki pożywienia, nie jest blisko kuwety,
  • czy miseczka ma odpowiednią wielkość i kształt,
  • czy zwierzę nie było narażone na stres: rozłąka, przeprowadzka, pojawienie się w domu nowego zwierzęcia lub dziecka.

Brak apetytu to na ogół znak, że coś jest nie tak. Trzymamy kciuki, by w przypadku Waszych niejadków, była to tylko oznaka tego, że klasyczna karma już się znudziła.